wtorek, 13 października 2015

To był maj...(3) I Komunia św. Julci

     I Komunia Święta naszej młodszej pociechy bez wątpienia zasługuje na osobną notkę :-)

fot. FOTOWALTER Waldemar Tereszkiewicz
     Julia już od dawna nie mogła doczekać się tego dnia. Cztery lata temu - zaraz po uroczystości Olinkowej - ze względu na prezenty, potem, na szczęście wraz z wiekiem zaczęła pojmować głębszy sens całego wydarzenia. I nie powiem, bywało trudno, gdy wracała ze szkoły i od progu informowała o laptopach, tabletach, telefonach, aparatach i innych Play Station, które ponoć mieli dostać koledzy i koleżanki z klasy, ale bardzo się starałam, by oczekiwania związane z prezentami nie przysłoniły Jej tego, co w tym dniu najważniejsze. Na szczęście się udało :-)

     Julia sumiennie przygotowywała się do tego wydarzenia, uczyła się modlitw i cieszyła się z zaliczeń na szóstkę. Pewnego dnia z dumą oznajmiła mi, że jako pierwsza zdała wszystko :-) Nie marudziła gdy trzeba było przestawić się na wcześniejsze msze dla dzieci o 9.30, zbierała naklejki za obecność. Ogromnie przeżywała przygotowania, i te domowe, i kościelne. Napięta w ostatnim czasie atmosfera nie sprzyjała wyciszeniu pożądanemu przed taką duchową uroczystością. Okazało się bowiem nagle, że ksiądz wcale nie jest tak ugodowy jak się wydawało. Im bliżej było, tym gorzej, rosły wymagania oraz ograniczenia i zakazy... Na domiar złego w kwietniu odszedł nasz organista i pozostawało nam żywić nadzieję, że nowy jakoś to błyskawicznie ogarnie i przygotuje dzieci od strony muzycznej... Całe to sprzątanie, składki, prezenty, wejściówki itp. itd. wysysały z nas, rodziców energię i powodowały wzrost emocji uznawanych za "aspołeczne", ale to temat na osobną notkę. Choć właściwie było, minęło, więc zostawmy to :-) Tak dla zasady mogłabym właściwie ponarzekać na pogodę, bo było chłodno niestety, ale za to nie padało, a to w sumie ważniejsze :-)

Radość o poranku... czyli przygotowania czas zacząć :-)





fot. FOTO SAJNOK






     Grunt, że wszystko wyszło pięknie, a dziecko - choć potwornie zmęczone - z emocji nie mogło wieczorem zmrużyć oczek :-)

     Tradycyjnie już wyskoczyliśmy z przyjęcia na sesję u ulubionego fotografa :-)

fot. FOTOWALTER
fot. FOTOWALTER

fot. FOTOWALTER

       To zdjęcie przeszło już do historii :-D Długo robiło furorę :-) Po Mszy wieczornej małe elegantki oddały zagadanym mamom swoje świece i podwijając kiece rzuciły się przed siebie... Ola uchwyciła moment :-) 



Później zaprosiła Julę przed swój obiektyw  :-)












niedziela, 11 października 2015

To był maj...(2) Top Czytelnik 2015

     Taaak, maj zdecydowanie obfitował w atrakcje :-)

     Już dzień po powrocie Oli z Kampinosu, kolejne wydarzenie - moje Córeczki zostały zaproszone na uroczyste rozdanie nagród w grójeckiej Bibliotece. Obie zajęły pierwsze miejsca w konkursie TOP CZYTELNIK 2015 - Julia w kategorii dzieci 7 -12 lat, Ola 13 - 15 lat (od 1. stycznia do 30. kwietnia przeczytały po 104 książki), Ola dodatkowo w konkursie fotograficznym "Biblioteka w oczach czytelników". Nagrody zwycięzcom wręczał zastępca Burmistrza Gminy i Miasta Grójec pan Karol Biedrzycki. 

     Podczas imprezy plenerowej zorganizowano całe mnóstwo zabaw dla dzieci i ich rodziców, dzieci mogły też do woli korzystać z dmuchanego zamku - zjeżdżalni oraz basenu z kulami - ta atrakcja była jednak tak oblegana, że moje dzielne dziecię pomimo ponad półgodzinnego oczekiwania musiało obejść się smakiem i z bólem serca wyjść z kolejki tuż przed finishem, gdyż na scenę wyszedł Pan Biedrzycki wraz z Panią Dyrektor Kingą Majewską i moje Zwyciężczynie musiały iść pełnić honory :-)

Pani Fotograf wraz ze swą Modelką przed jedną z prac :-)



















     Duma mnie rozpierała, kiedy moje kochane Skarby proszone były na scenę jako pierwsze po odbiór nagród, ale to nic w porównaniu ze szczęściem, jakie czułam widząc ich radość :-)

To był maj... Misja Przyroda

Misja Przyroda

     Tuż po weekendzie majowym Ola wyruszyła na pięciodniową Zieloną Szkołę do Kampinoskiego Parku Narodowego. Projekt zrealizowany został przez Fundację Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej. Dzieciaki podzielone na grupy prowadziły badania terenowe, a efektami dzieliły się na facebookowym profilu Misji Przyroda. Fajnie było wieczorem oglądać wrzucone zdjęcia i czytać sprawozdania Puchaczy, Wilczków, Rudych Bobrów i ... Lasek. Dodam, że dzieciaki same wymyślały nazwę dla swojej grupy (nazwa miała się wiązać z przyrodą) i tylko retorycznie zapytam, czy wiecie, w której była moja córka i cała reszta jej koleżanek-zgrywusek :-) Przekonująco uzasadniły związek nazwy z lasem i ich argumentacja została przyjęta :-)

     Pierwszego dnia telefon. "Mamo, Ty wiesz, jakie tu są pokoje? Maleńkie, chyba dwa na dwa. Mieszczą się tylko dwa piętrowe łóżka i malutka szafa, a nas jest cztery! Jak mamy się tam pomieścić? Chyba się nie będziemy rozpakowywać... A w ogóle to półki są krzywe i strach coś włożyć. Nawet lampki nocnej nie mamy, a u chłopaków są dwie szafy i dwie lampki i pokój mają większy"  - wylewała żale w tempie karabinu maszynowego. "To może ponegocjujcie z chłopakami, może Wam szafę oddadzą albo lampkę chociaż" - podsunęłam śmiejąc się pod nosem i dodałam - "Takie bywają warunki, my często na wycieczkach szkolnych zatrzymywaliśmy się w schroniskach i nie było inaczej". Nie przypominam sobie, żebym wtedy marudziła. Ech, dzisiejsza młodzież, chciałoby się napisać. Grunt, że humory im dopisywały :-) Tego dnia po krótkim odpoczynku mieli wykład, a potem zajęcia w terenie - rysowali rośliny, fotografowali, tworzyli leśne potpourri oraz paletę barw otrzymaną z darów lasu. Na koniec dnia zabawy grupowe - w tym nieśmiertelne dwa ognie i zbijak :-)


     U nas tymczasem tak pięknie tego dnia wyglądało niebo tuż przed zachodem słońca :-) To był znak dla mojej pierworodnej, że czujne oko matki patrzy :-D


     Następny dzień upłynął badaczom na grze terenowej - z mapami, azymutami i kompasami wyruszyli na szlaki. Odnajdując kolejne punkty na trasie, oznaczając jak największą ilość mieszkańców parku i wykonując zadania przyrodnicze odnajdywali drogę do mety, gdzie musieli zaśpiewać piosenkę własnego autorstwa. Potem zajęcia w pracowni i obiad, a na koniec wykonanie w grupach plansz ilustrujących zależności pokarmowe w Kampinoskim Parku Narodowym i eksperymenty chemiczne. Po kolacji jeszcze obowiązkowy relaks na świeżym powietrzu :-)


     Trzeciego dnia w strugach deszczu dzieciaki uzbrojone w termometry, fiolki, pojemniki, lupy i sitka prowadziły badania wody nad jeziorem Mokre Łąki przy oczyszczalni ścieków. Pobierały próbki, wyławiały żyjące w niej zwierzątka i roślinki, które potem oznaczały. Na miejsce dotarli autobusem, a dalej ... z buta. Właściwie z kalosza - niekoronowanego króla dnia :-) Po powrocie suszenie się i przebieranie, odpoczynek, zajęcia w muzeum i wystawa, wykonanie plakatów zachęcających do ochrony przyrody, a potem szał. Żeby należycie odreagować trudny dzień dzieciaki zorganizowały pokaz mody i zaprezentowały zabawne skecze, a w nagrodę opiekunowie zorganizowali im dyskotekę :-) 


     Czwartek był dniem refleksji i zadumy, a to z tego względu, że spędzili go na autokarowej wycieczce po najbliższej okolicy. Na szczęście pogoda postanowiła wynagrodzić im wczorajszy deszcz pięknym słońcem. Najpierw zwiedzili leżącą u zbiegu Wisły, Wkry i Narwi Twierdzę Modlin, zachwycali się panoramą z najwyższej Wieży Czerwonej, przechadzali się koszarami obronnymi, w których kiedyś mieszkało 17 tysięcy żołnierzy, z latarkami zwiedzili podziemne więzienie dla żołnierzy, dowiedzieli się o 40 kilometrowym tunelu łączącym twierdzę z Cytadelą a także poznali historię Baśki - niedźwiedzicy polarnej, która z żołnierskiej maskotki awansowała na pełnoprawnego żołnierza, uczestniczyła w szkoleniach, a nawet salutowała przed Józefem Piłsudskim :-) Dziś do Modlina przyjeżdżają czasem ekipy filmowe by kręcić sceny wojenne.


      W Zakroczymiu - najstarszym mieście na Mazowszu zwiedzili gotycko-renesansowe wnętrze Kościoła pw. Podwyższenia Krzyża, zachwycali się pięknymi witrażami i drewnianym, wyrzeźbionym z lipy ołtarzem, odwiedzili też kościół przy klasztorze Ojców Kapucynów i pobliski cmentarz – miejsce pochówku ponad 600 żołnierzy, którzy zginęli w obronie kraju w czasie II wojny światowej. Na koniec zebrali się na rynku, by podziwiać „Latarnię” - pomnik ku czci powstańców z XIX wieku i poległych w czasie II wojny światowej.

     Ostatnim punktem programu były znane moim dziewczynkom z rajdów PTTK Palmiry, gdzie znajduję się Muzeum – Miejsce Pamięci oraz cmentarz. Są one poświęcone ludziom, którzy w czasie II wojny światowej zostali w tym miejscu zamordowani przez niemieckich żołnierzy. Silne wrażenie zrobił na nich krótki film przedstawiający egzekucje wykonywane na Polakach oraz wystawa rzeczy osobistych znalezionych przy zamordowanych, np. okularów, lornetek, dokumentów, listów pisanych do najbliższych przed śmiercią. W atmosferze zadumy przeszli na cmentarz, na którym spoczywa ponad 2 tysiące osób – są wśród nich zarówno żołnierze jak i ludność cywilna z pobliskich wiosek i Warszawy. Uczcili pamięć tych osób, zapalając symboliczne znicze na trzech mogiłach.
Nie spodziewali się nawet, że Puszcza Kampinoska to nie tylko tajemnice przyrody, ale i tragiczne historie tysięcy Polaków.



      Ostatniego dnia po śniadaniu obejrzeli pokaz zdjęć wykonanych podczas pobytu - nie wszystkich oczywiście, bo powstało ich ponad półtora tysiąca :-) Uświadomiły im one jak wiele zadań zrealizowali, jak wiele miejsc odwiedzili i w końcu – jak wiele się nauczyli. Potem poszli do lasu, by zebrać szyszki, zeschłe liście, mech, gałązki, kawałki kory i wszystko, z czego mogli wykonać ostatnią już pracę plastyczną - w sześcioosobowych grupach mieli stworzyć własną i niepowtarzalną kompozycję ze ściółki i runa leśnego, a na koniec układali ekologiczne hasła. Później jeszcze tylko zabawy sportowe na świeżym powietrzu, obiad, pożegnanie z pracownikami parku i ... w drogę do domu, gdzie po niespełna dwóch godzinach wpadli w nasze stęsknione ramiona :-) 

Dzieciaki zajęte, można wreszcie odpocząć :-)

     Mój mały fotograf przywiózł całe mnóstwo zdjęć :-) Mam nadzieję, że głowy mi nie urwie za publikację wybranych :-)



* Zdając relację z pobytu korzystałam częściowo z materiałów uczestników publikowanych na facebookowym profilu.