Wczoraj przywitaliśmy upragnioną Wiosnę. Powitanie, żeby nie
było, odbyło się jak należy. Z przytupem :-)
Po raz pierwszy udało się nam całą rodziną uczestniczyć w XXIX
Rajdzie Pieszym PTTK „Witaj Wiosno”. Dziewczynki chodziły już w poprzednich
latach, ale w związku z uroczystym wręczeniem naszej Młodszej legitymacji
członkowskiej PTTK ruszyli się i staruszkowie. Trochę, jak zwykle, zadecydował
przypadek; dzieci zgłosiło się zbyt dużo i krucho było z opieką, zostałam więc
poproszona przez Panią Basię o uczestnictwo. Poproszona to może niekoniecznie
dobre określenie ;-)
Było tak: „Pani Agnieszko, ja pani nie proszę, ja nawet pani nie błagam. Ja pani
każę :-)” Zgłoszonych na rajd dzieci było już wtedy 31, opiekunów tylko 2, więc…
Koniec końców Rodzice stanęli na wysokości zadania i już na rajdzie okazało
się, że idzie nas 10 :-)
Dzieci też przybyło – chętnych do utopienia Marzanny było z naszej szkoły 44 :-D
Całą olbrzymią grupą – samych dzieci zebrało się 370 - przeszliśmy
z parkingu przy szkole nr 2 w Warce na Rynek, gdzie odbyło się spotkanie z
władzami miasta oraz wręczenie legitymacji 5 nowym członkom. Julia wystąpiła
jako pierwsza :-)
Po słodkim poczęstunku udaliśmy się do Muzeum Kazimierza Pułaskiego w Parku na Winiarach. Dla mnie i męża był to sentymentalny powrót – w tym miejscu odbyła się nasza ślubna sesja prawie 15 lat temu <3 Sprzed Muzeum, już w mniejszych grupach rozeszliśmy się po ścieżkach przyrodniczo-edukacyjnych.
Nasza grupa dotarła nad Pilicę, gdzie jeden z obecnych Tatusiów podpalił Marzannę i wrzucił do rzeki. No, Zimo, zapraszamy w grudniu :-)
Ostatnim punktem programu
było ognisko – po ostatecznym rozprawieniu się z zimą należało się wzmocnić
pieczonymi kiełbaskami. Po odśpiewaniu wiosennych piosenek, każda biorąca udział
w rajdzie grupa otrzymała pamiątkowy dyplom i piłkę dla swojej szkoły.
Po powrocie do domu wzięliśmy się całą rodziną za wiosenne
porządki, żeby zupełnie wygarnąć zimę z zakamarków ogrodu, a ja w międzyczasie robiłam jeszcze Popaprańca. Przepis dostałam od
Sylwii, z zastrzeżeniem, że jej, nie wiedzieć czemu, nie wyszedł krem. Mi też
się spaprał. Hmmm, może to w tym tkwi tajemnica nazwy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz