U nas w tym roku problem rozwiązał się sam. Przez wzgląd na braki lokalowe (wiosną wyburzono salę gimnastyczną i obecnie trwa budowa nowej) balu karnawałowego nie było w ogóle. Wychowawczyni naszej drugoklasistki ulitowała się jednak nad swoimi dzieciakami spragnionymi potańcówki i urządziła w klasie dyskotekę. Bez przebrań. Niektórym było trochę przykro. Pociechom rzecz jasna, bo rodzice mieli jeden problem mniej :-)
W zeszłym roku Julia zapragnęła wystąpić w stroju baletnicy. Nie mogła się doczekać balu karnawałańców, jak go nazywała. Plany miałam wielkie, ale jak przyszło co do czego skończyło się na ekspresowym przerobieniu uszytej parę lat temu dla starszej Oli kiecki i umarszczeniu spódnicy z tiuli, które na przyjęciu komunijnym trzy lata wcześniej zdobiły stoły :-) Dziecko było zachwycone. No, wyszło chyba całkiem nieźle, bo Jula zajęła I miejsce w konkursie na najpiękniejszy strój :-D Niestety nastrój popsuł jej fakt, że ktoś zwinął jej z torby słodycze, które otrzymała w nagrodę :-(
Teraz czasu coraz mniej a i dzieci wyrastają z takich atrakcji. Choć może w przyszłym roku jeszcze się będę gorączkowo zastanawiać i kombinować :-) Czas pokaże...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz