sobota, 14 lutego 2015

Walentynki

     Dziś Dzień Zakochanych. Święto zapożyczone, nie przez wszystkich lubiane. Ja należę do obozu jego zwolenników. Lubię i świętuję.

     Wiem co zaraz powiedzą sceptycy - że skoro ludzie są tacy zakochani to nie potrzebują specjalnego dnia na okazywanie sobie miłości. Każdy dzień jest dla nich świętem. Tu mają rację, ale jedno nie wyklucza drugiego. Ja uważam, że w dzisiejszym szalonym tempie życia łatwiej zwolnić mając taki pretekst. Znaleźć czas dla swoich ukochanych i celebrować uczucie. Każda dodatkowa okazja jest mile widziana :-)

     Mój mąż, Walenty :-) jest miłością mojego życia. Moim jedynym mężczyzną. Tatą moich dzieci. Najlepszym przyjacielem, świetnym towarzyszem w naszej wspólnej podróży przez życie. Moim szczęściem.

     To nasze dwudzieste wspólne Walentynki :-)
Rano dostałam piękne kwiaty, potem komunikat: "Kochanie, nie gotuj dziś obiadu, wychodzimy". Po powrocie wspólny z dziećmi wieczór filmowy, a na koniec dnia upiekłam ulubione ciasteczka moich Walentynek w kształcie serduszek... Wieczorem Ola zadedykowała mi wpis na swoim blogu, rozpłynęłam się w zachwytach :-) Wspaniały dzień :-)

Teraz czekam na nasz polski Dzień Zakochanych, ponoć już w czerwcu :-D



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz