sobota, 31 stycznia 2015

Zębidła :-)



Czekamy w korytarzu na wizytę, Jula nadaje na moich kolanach. W pewnym momencie tknięta przeczuciem przyglądam się podejrzliwie jej zębom.
- Umyłaś zęby? – przerywam.
- Nooooooo… nie – odpowiada i rzuca rozbrajający uśmiech.
- Przecież naszykowałam ci szczoteczkę! Dlaczego nie umyłaś?
- Zapomniałam? – próbuje dziecię wciąż się przymilając.
- Nie denerwuj mnie – rzucam próbując ukryć rozbawienie i utrzymać moralizatorski ton. – Potrącam ci złotówkę z tygodniówki. I nie mów do mnie, bo ci z buzi brzydko pachnie – jadę po całości, a niech tam.

Po wizycie w gabinecie Jula jest wolna, Ola czeka na rozszerzenie źrenic po kroplach. Po 20 minutach ustawiamy się pod drzwiami. Dowcipkujemy sobie cichutko i w pewnym momencie deja vu. Rzucam krótkie: „Umyłaś zęby?”
- Nieee? – teraz następna robi do mnie słodkie oczy i uśmiecha się przymilnie.
- Jak to nie? Jak można wyjść z domu i zębów nie umyć? – pieklę się.
- Musisz tak na cały regulator? – pyta młoda udając oburzenie. – Nie wstydzisz się?
Świat się kończy, ludzie! – JA mam się wstydzić? – pytam.
- No, Twoim dzieckiem jestem – uzasadnia logicznie.
- Sama się wstydź – rzucam. – Jakbyś była małym dzieckiem, to bym się wstydziła. Ale teraz? Stroją się obie, pindrzą przed lustrem, ale zębów żadna nie raczy umyć – nakręcam się. - Jeszcze z wiatrołapu do was krzyczałam, żebyście o zębach pamiętały (przed wyjazdem do lekarza musieliśmy zawieźć psa na zastrzyki).
Druga złotówka dla mnie.

Chwilę później podchodzi do nas Jula. Pokazuje mi otwarte usta i mówi z zadowoleniem: „Tata nie miał gumy, więc dał mi toffino, żeby mi z buzi nie śmierdziało!”

:-)

Waszym dzieciom też się to zdarza?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz